niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 4: Przygoda w Niemczech

O 3 nad ranem babcia obudziła mnie bo musieliśmy się zbierać i jechać. Byłam strasznie niewyspana, spałam krótko i źle, miałam straszny sen. Śniło mi się, że Szymek nie chciał odpuścić i przyjechał do mnie kiedy był u mnie Bartek, w złości uderzył mojego znajomego, a on stracił przytomność, nie wiedziałam czy żyje i nawet nie mogłam tego sprawdzić bo, żołnierz wziął mnie pod rękę i wyniósł z domu, porywając mnie. Trzymał mnie w jakiejś piwnicy i znęcał się nade mną, mówił: „teraz jesteś tylko moja i nikt Cię nie znajdzie, będę mógł zrobić z Tobą co zechce, a jak mi się znudzisz to Cię zabiję”. To było straszne, na całe szczęście babcia mnie obudziła. W drodze do mamy do Niemiec, spałam już spokojnie i nic mi się nie śniło, robiliśmy sobie małe przerwy co jakiś czas, aż w końcu dojechaliśmy.
Gdy dojechaliśmy mama czekała na nas przed domem znajomych, u których mieliśmy spędzić najbliższy tydzień. Domek był prześliczny taki o jakim zawsze marzyłam, mały, przytulny ale i funkcjonalny i pełny miłości. Lucyna zrobiła nam kawę, mama nałożyła ciastka. Po kawie i obiedzie babcia z dziadkiem pojechali w dalsza drogę, do rodziny w Essen, a ja zmęczona położyłam się spać.
Około 17 ktoś bezczelnie rzucił we mnie poduszką, przez co zaraz się obudziłam, był to Łukasz, mąż Lucyny.
- Nie gniewaj się na mnie, ale to twoja mama i Lucyna kazały mi Cię obudzić i wziąć ze sobą na sale, gdzie będzie jutro impreza z okazji roczku Adrianka.
- No dobra juz się zbieram.
Wstałam, ubrałam się poprawiłam włosy i make-up, no i pojechaliśmy na ta sale. Na samym wejściu przywitała mnie Lucyna.
- I jak Ci się spało? Co ty będziesz w nocy robić?
- Jak to co spać – odpowiedziałam z uśmiechem
Gdy weszłam do środka moim oczom ukazał się wysoki, szczupły blondyn z sylwetka sportowca, od razu mnie oczarował.
- Filip - powiedział chłopak podając mi rękę i prześlicznie się uśmiechając.
- Daria - podałam mu rękę i także się uśmiechnęłam, jak najładniej tylko mogłam.
Ahh ten uśmiech - pomyślałam. Uwielbiam facetów z powalającym uśmiechem, a jego był podobny do uśmiechu mojego ukochanego piłkarza, Marco Reusa, który ma także nieziemski uśmiech :)
Sobota minęła szybko, w niedziele był roczek małego Adrianka, bawiliśmy się super, na końcu wszyscy byli bardzo zmęczeni. Dni mijały szybko, byliśmy na karuzelach, w cyrku, w hotelu, gdzie mama mieszka kiedy jest w pracy, co wieczór graliśmy w Uno albo Skip.bo, a jednego dnia nawet graliśmy w badmintona, niestety nie było mi dane zagrać z Filipem, bo wypadł mu bark, ale ograłam go później w karty :) Lucyna ciągle wmawiała mi, że Filip mi się podoba albo wyjeżdżała z jakimiś głupimi tekstami. W końcu nadszedł czwartek, jutro mam jechać na mecz, po południu zadzwonił telefon po nim do pokoju weszła Lucyna i Łukasz.
- Daria, nie bądź zła, ale na mecz jutro nie pojedziecie, bo zamieszali z biletami i w końcu nie ma biletów dla was na jutro, wiemy że bardzo ci na tym zależy, ale niestety to nie zależy od nas.
Od razu zepsuł mi się humor, miałam łzy w oczach, no ale co zrobić. Umówiliśmy się, że przyjadę w październiku na weekend i pójdziemy na mecz z Stuttgartem. W piątek byliśmy na zakupach, a wieczorem do w pół do pierwszej nad ranem ja, Lucyna, Łukasz, mama, Paweł i Filip graliśmy w karty. Ciągle przekomarzałam się z Filipem, aż w końcu Lucyna nie wytrzymała i powiedziała:
- Wy nie moglibyście być razem, bo byście się pozabijali.
Po tych słowach oboje zamilkliśmy, ale już po chwili znów się szturchaliśmy i dogryzaliśmy sobie.
- Filip weź w końcu jedz.
- Ale ja nigdzie nie mam zamiaru jechać.
- ha ha ha, śmieszne <język>
- schowaj ten język, bo krowa ma dłuższy i się nie chwali :D
- odczep się
- nie, ha ha +6 kart dla ciebie
- wredziol
- ja nie, ja jestem bardzo miły
- yhym, no na pewno.
I tak w kółko. Gdy szedł do domu przyszedł czas pożegnania, bo jutro wyjeżdżam do wujka do Munster, a później do Polski. Podałam mu rękę na ‘do widzenia’, a on znienacka wziął i mnie….. 

No i mamy kolejny rozdział :) Następny powinien się ukazać w najbliższym czasie bo teraz mam więcej czasu na pisanie. Było by mi bardzo miło gdybym miała choć jeden komentarz bo to pomaga w pisaniu. :D tak wiec czytasz to komentuj!

1 komentarz: