Śni się coś pięknego, ale
niestety nie pamiętam co gdyż budząc się spojrzałam w okno. No trudno może
przypomni mi się w ciągu dnia. Dnia w którym miało się spełnić jedno z moich
marzeń.
- Daria szybko bo się
spóźnimy
- Już, już tylko jeszcze
błyszczyk nałożę.
- Nie musisz już przecież
wyglądasz wspaniale.
Mówiąc to Filip pociągnął
mnie za rękę i poprowadził w stronę samochodu nie dając mi dokończyć malowania
ust. Ale nic straconego zawsze mam lusterko w torebce wiec mogłam dokończyć to
co zaczęłam będąc już w samochodzie.
- No nie, przecież
mówiłem że nie musisz się malować bo i tak jesteś ładna a ty jak zawsze musisz
postawić na swoim, uparciuch
- No i dobrze, muszę skończyć to co zaczęłam, nie pokaże się z pomalowaną połową ust.
- To nie możesz po prostu zmazać tą pomalowaną
połowę?
- Nie, bo nie mam nic do
demakijażu.
- Ja ci mogę chętnie
pomóc to zmazać.
- Ciekawe jak?
- A o tak.
I w tym momencie zbliżył
swoje usta do moich. Rozpłynęłam się. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Ale nie mogła zaraz go odepchnęłam.
- Co ty sobie nie myślisz?
- Daria ale ty mi się strasznie podobasz.
- Ale to nie wypali wiesz ile kilometrów jest między nami na codzień, 878 km, to strasznie dużo ja się nie nadaje do związków na odległość nie jestem jeszcze na takie coś gotowa.
- Ja wiem, że żyjemy bardzo daleko od siebie i bycie ze sobą na odległość jest ciężkie ale ja jestem na to gotowy, jestem gotowy poświęcić wszystko żeby być z tobą, nawet te 878 km z dala od ciebie.
- Muszę to przemyśleć.
Po pół godzinie dojechaliśmy do Dortmundu. Staliśmy w strasznie długiej kolejce i chyba po godzinie zostaliśmy wpuszczeni na stadion. Razem z Filipem zrobiliśmy sobie obowiązkowo sweet focie :D W końcu mecz się zaczął, od pierwszej minuty na boisku górowali piłkarze Borussi. Marco Reus jak zawsze świetnie grał i już w 15 min strzelił gola na 1-0 dla gospodarzy. Cieszyłam się jak małe dziecko, wtedy z głośników usłyszałam słowa: "Ten gol Marco dedykuje pięknej nieznajomej z lotniska i przekazuje, że jego telefon ma się dobrze". Łukasz popatrzył się na mnie wymownie, a ja nie mogłam uwierzyć w to co słyszałam, Marco zadedykował tego gola mi choć w ogóle mnie nie zna, to było najwspanialsze uczucie w moim życiu.
Filip
popatrzył na mnie i Łukasza, i zapytał się o co chodzi, że się tak dziwnie
patrzymy na siebie, i że ja pobladłam.
- Wytłumaczę
Ci to później, teraz jest za głośno.
- Ok.
Mecz się
skończył, gdy wychodziliśmy zostałam zatrzymana przez policjanta, który kazał
mi poczekać chwilę. Wystraszona nie wiedziałam co się dzieje, ze strachu nie
rozumiałam nic co mi mówiono choć znałam niemiecki bardzo dobrze. Na szczęście
miałam ze sobą Łukasz i Filipa, którzy zachowali zimną krew i wszystko mi
tłumaczyli. Po pewnym czasie podszedł do nas jakiś facet w garniturze z obstawą
policji, i poprosił abyśmy poszli za nim.
- Co się
dzieje? – zapytałam chłopaków po Polsku
- Nie mam
pojęcia, ale wygląda to dziwnie.
- Ja też mam
złe przeczucia.
Mam nadzieję, że się wam podobało. Jak tylko odzyskam internet dodam kolejny rozdział :)
CZYTASZ = KOMENTUJESZ <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz